MoneyAisle.com – aukcyjna walka o depozyty

W czasach zawirowań na rynku kapitałowym drobni inwestorzy przypominają sobie o bezpiecznych lokatach – obligacjach, certyfikatach depozytowych, depozytach bankowych. Zysk bez ryzyka nie jest może imponujący, ale daje spokój ducha. Amerykański serwis MoneyAisle.com trafił w dobre czasy, kilka lat temu mało kto zawracał by sobie głowę setnymi częściami procenta na bankowej lokacie – dziś drobni ciułacze szukają schronienia przed rynkowymi turbulencjami.

Jak to działa?

Zasada działania serwisu MoneyAisle jest wierną kopią schematu aukcji pożyczek działających od lat na wielu rynkach. Jako przykład przywołać można LendingTree.com, LoanApp.com czy polskie AukcjeKredytowe.pl (więcej o finansowych aukcjach pisałem np. w Bankier.pl). Główną różnicą jest oczywiście typ produktu: MoneyAisle oferuje odwrotną aukcję rachunków oszczędnościowych i certyfikatów depozytowych.

Z punktu widzenia użytkownika proces złożenia oferty wygląda następująco:

  • Wybieramy typ produktu (rachunek lub CD – certificate of deposit),
  • Uruchamiana jest niejawna aukcja odwrotna – instytucje współpracujące z serwisem zgłaszają swoje oferty.
  • Etap składania ofert jest powtarzany kilkakrotnie – aż do wyłonienia jednej, wygrywającej oferty. Aukcyjna walka odbywa się „na żywo” – użytkownik może śledzić na bieżąco dane o liczbie przeprowadzonych rund.
  • Otrzymujemy informację o warunkach zawartych w ofercie, która wygrała aukcję.
  • Akceptujemy (lub odrzucamy) otrzymane warunki. Przedstawiciel zwycięskiej instytucji kontaktuje się z nami, by dokończyć proces nabycia CD lub otwarcia rachunku.

Widok postępu aukcji – runda składania ofert, ilość pozostałych banków, aktualne najwyższe oprocentowanie

Kilka wątpliwości

Jak zwykle w przypadku serwisów porównawczo-aukcyjnych pojawia się kilka istotnych pytań:

Po pierwsze, na ile przejrzysty jest proces wyłaniania wygrywającej oferty. W przypadku aukcji depozytów, ważny jest wyłącznie jeden parametr – oprocentowanie. Sprawia to, że wyróżnienie najlepszego oferenta jest stosunkowo proste. Ponieważ w aukcjach biorą udział instytucje działające na podstawie różnych regulacji prawnych (banki z licencją stanową, federalną), istotne było sprawienie, by oferty nie różniły się pod względem bezpieczeństwa złożonych wkładów (drugi ważny parametr, obok oprocentowania). Dlatego też MoneyAisle przyjął zasadę, że dopuszcza do współpracy wyłącznie instytucje będące członkami FDIC.

Platforma aukcyjna ma spełniać wymóg bezstronności i przejrzystości także w inny sposób – uniezależniając się od przychodów z reklamy. Ważny jest również sposób prezentacji ostatecznego zwycięzcy – podawane są dane tylko najlepszego oferenta. Wszystko to w trosce, by jak twierdzą pomysłodawcy MoneyAisle, o wyborze użytkownika decydował tylko jeden parametr – widząc pięć najlepszych ofert, klient mógłby wybrać bank o bardziej znanej marce. Zaawansowane ustawienia aukcji pozwalają użytkownikowi wykluczyć kilka instytucji ze składania ofert – m.in. po to, aby uniknąć przekroczenia progu 100.000$ zgromadzonych w jednej instytucji (ważne ze względu na system gwarantowania depozytów w USA).

Po drugie, czy udział w aukcji gwarantuje użytkownikowi otrzymanie najlepszej oferty na rynku. Innymi słowy, czy liczba instytucji współpracujących z platformą aukcyjną jest wystarczająca, by móc zastąpić samodzielne poszukiwanie oferty przez potencjalnego klienta. Na problem jakości zwycięskiej oferty zwrócił uwagę w swojej recenzji serwisu Technology Review – internetowe porównywarki takie jak BankRate.com spełniają podobną rolę, co platforma MoneyAisle. Zakres zgromadzonych przez nie danych jest znacznie szerszy – nie oferują tylko domknięcia transakcji. Czy ta drobna przewaga wystarczy?

Zdolność do zgromadzenia odpowiedniej liczby oferentów jest kluczowym czynnikiem sukcesu finansowych aukcji – w tym miejscu poległ m.in. Mortgagebundles.co.uk, brytyjski serwis oferujący „grupowe” kredyty hipoteczne. MoneyAisle stale zwiększa liczbę współpracujących instytucji, przyciągając szczególnie mniejsze banki, które w nowej formie dystrybucji dostrzegły dla siebie szansę. Rozdrobniony charakter amerykańskiego sektora bankowego jest w tym przypadku czynnikiem działającym na niekorzyść modelu odwrotnej elektronicznej aukcji – szanse na zgromadzenie na jednej platformie wszystkich instytucji bankowych w kraju są naprawdę nikłe. Trzeba jednak przyznać, że MoneyAisle ułatwia oferentom decyzję o przyłączeniu się do aukcji – udział jest bezpłatny, prowizję uiszczają wyłącznie ci, którzy w wyniku zakończonej aukcji zdołają zawrzeć z klientem umowę.

To prowadzi nas do trzeciego zagadnienia – modelu biznesowego serwisu aukcyjnego. MoneyAisle pobiera opłaty wyłącznie za zakończone sukcesem transakcje. Czy ten strumień przychodów będzie wystarczający? Czy użytkownicy nie będą korzystać z platformy tylko by „rozeznać się w rynku” i samodzielnie kontaktować się z instytucją oferującą najlepsze warunki (jak stało się w przypadku przywoływanego już MortgageBundles.co.uk)? Na te pytania odpowiedź poznamy niebawem – start-up jest jeszcze dość świeży i ma prawdopodobnie trochę zasobów do „spalenia” 🙂

Co w tym jest nowego?

Najciekawszym elementem propozycji MoneyAisle jest działający w czasie rzeczywistym mechanizm składania ofert przez uczestniczące w aukcji instytucje. O technicznych szczegółach nie wiadomo oczywiście wiele – „patent pending technology”. Twórcy serwisu w swoim blogu porównują platformę do średniowiecznego bazaru, na którym kupcy przekrzykują się nawzajem – wolny rynek jak z podręcznika. Czy jednak uczestnicy aukcji mają faktycznie możliwość reagowania na oferty konkurentów (poprzez jakiś komputerowy algorytm, bo raczej nie ręcznie)? Tego niestety nie wiadomo, można w to wątpić widząc szybkość, z jaką odbywają się kolejne rundy aukcyjnej walki.

Bottom line – strategiczne konsekwencje dla banków

Rynek detalicznych usług bankowych stał się wraz z rozwojem Internetu bardziej przejrzysty. Pojawienie się serwisów porównawczych, porównawczej agregacji rachunków, serwisów PFM (Personal Finance Management – jak np. Mint.com), to kolejne kroki w kierunku ułatwienia porównywania bankowych ofert. Odwrotne aukcje są logiczną konsekwencją tego trendu – dodają do niego kolejny element – możliwość natychmiastowego „domknięcia” transakcji z wybraną instytucją.

Uczestnictwo w odwrotnych aukcjach (depozytów, kredytów czy innego typu produktów) niesie ze sobą zarówno wiele obietnic, jak i niebezpieczeństw. Do szans zaliczyć należy:

  1. Nowy kanał dystrybucji – bank, często bez żadnych dodatkowych nakładów i ryzyka, zyskuje kolejny sposób na dotarcie do klientów.
  2. Zwiększony wolumen sprzedaży – pod warunkiem, że oferta banku wyróżnia się na rynku (choćby w bardzo wąskiej niszy, np. lokat terminowych na wysokie kwoty),
  3. Korzyści wizerunkowe – uczestnictwa w innowacyjnym przedsięwzięciu.

Zagrożenia są jednak w tym przypadku równie istotne:

  1. Zredukowanie banku do roli dostawcy towaru (commodity) – w internetowej aukcji marka, sieć oddziałów, tradycja przedstają odgrywać rolę. Duży bank walczy z małym bankiem spółdzielczym, a zwycięża ten kto przedstawi produkt o lepszych cechach ilościowych.
  2. Wyzwania związane z obsługą online – zakończenie aukcji to tylko jeden etap, należy jeszcze skłonić potencjalnego klienta by dopełnił niezbędnych formalności. Jeśli by otworzyć rachunek oszczędnościowy musi udać się do oddziału odległego o 20 km, to.. trudno wierzyć w szczęśliwe zakończenie. Bezbolesny, szybki proces zakupu produktu (najlepiej w 100% online) jest warunkiem koniecznym wyciągnięcia maksimum korzyści z udziału w internetowych aukcjach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *