Social lending niejedno ma imię

Internetowe rynki pożyczek person-to-person nie są już frapującą nowością – powoli stają się liczącą się alternatywą dla osób aktywnie poszukujących okazji do zainwestowania finansowych nadwyżek. Dla osób finansowo „wykluczonych” z tego czy innego powodu (wiek, brak lub zła historia kredytowa) są nierzadko najtańszym i najłatwiej dostępnym źródłem pieniądza. Rozwój serwisów social lending zmierza w kilku kierunkach, coraz wyraźniej widać, że w przyszłości konieczne będą bardziej precyzyjne terminy, które będą w stanie oddać różnorodność powstających modeli.

Społeczne pożyczanie?

Serwisy P2P lending działają na zasadach przypominających internetowe aukcje, różnią się jednak od nich w zasadniczy sposób – przedmiotem obrotu nie są dobra fizyczne ani usługi, lecz kapitał. Elektroniczna platforma pozwala pożyczkodawcom i pożyczkobiorcom nawiązać kontakt, ustalić warunki transakcji i sfinalizować umowę pożyczki. E-rynek kapitału jest ucieleśnieniem idei ?ominięcia pośrednika” (cut the middleman) i podręcznikową ilustracją siły Internetu jako narzędzia odpośredniczenia (dezintermediacji).

Internetowe rynki pożyczek mają swoje korzenie w czasach znacznie wyprzedzających pojawienie się Internetu i innych elektronicznych mediów. Niektórzy badacze zwracają uwagę na podobieństwo elektronicznych społeczności i towarzystw wzajemnej pomocy, które apogeum swojego rozkwitu przeżywały w XIX wieku. W obydwu przypadkach zauważyć daje się istotna rola idei samopomocy (obydwie strony transakcji dzielą podobny status społeczny), osobistego kontaktu pomiędzy pożyczkodawcą a pożyczkobiorcą (dawca kapitału wie do kogo trafią środki i na co zostaną przeznaczone) oraz niechęć wobec zinstytucjonalizowanych pośredników finansowych (budowanie opozycji: anonimowy ?bezduszny bankier” versus ?braterska więź”).

Serwisy internetowe social lending od swoich poprzedników dzieli jednak szereg istotnych cech, wśród których za najważniejsze uznać można:

  • szerszy zasięg społeczny (bez ograniczenia do wspólnot zawodowych czy terytorialnych),
  • elektroniczny sposób komunikacji (wraz z całym szeregiem efektów typowych dla mediów o tzw. niskim kontekście),
  • rozbudowane mechanizmy zarządzania ryzykiem kredytowym (zastępujące ocenę wiarygodności na podstawie np. reputacji w otoczeniu społecznym),
  • przezroczysty charakter rozdziału środków (zamiast mniej lub bardziej uznaniowej formy przydzielania pomocy).

Zjawisko internetowych rynków pożyczek pomiędzy osobami fizycznymi dopiero zyskuje sobie zainteresowanie przedstawicieli różnych dyscyplin nauki. Specjalistyczne publikacje z dziedziny finansów, komunikacji społecznej czy ekonomii z rzadka podejmują ten temat, traktując go raczej jako ciekawostkę niż obiekt poważnych badań. Sytuacja ta jest wynikiem przede wszystkim krótkiej historii działania tego typu platform – do niedawna trudno było określić czy model przyjęty przez serwisy takie jak Zopa.co.uk przetrwa na rynku dłużej, czy też zniknie tak jak wiele innowacyjnych internetowych przedsięwzięć w przeszłości.

Dokąd zmierzasz P2P?

Serwisom social lending poświęcę w najbliższym czasie kilka wpisów –  a w tej branży dzieje się wiele… poczynając od prób specjalizacji (fynanz.com) przez prawne potyczki z regulatorami rynku (patrz kłopoty LendingClub), aż do pączkowania nowych przedsięwzięć w najróżniejszych zakątkach globu.

W ramach krótkiego wstępu do zagadnień rynków pożyczek bezpośrednich, chciałbym dziś zwrócić uwagę na istotne różnice, które już dziś daje się zauważyć w świecie social lending. Różnice te można podsumować, wskazując na kilka wymiarów, na których grupują się poszczególne typy platform:

  • Aukcja versus scentralizowane łączenie ofert – zapotrzebowanie zgłaszane przez pożyczkobiorców może być agregowane i automatycznie dopasowywane do ofert składanych przez pożyczkodawców (Zopa) lub przybierać postać pojedynczych ofert-aukcji (listings). Warto zauważyć, że wiele serwisów oferuje obecnie obydwie możliwości, nawet brytyjska Zopa uruchomiła taką funkcjonalność. Aukcje pozwalają pożyczać konkretnym osobom (podkreślają międzyludzki charakter pożyczki), podczas gdy mechanizm budowania portfolio mini-pożyczek pozwala lepiej zarządzać ryzykiem (jest bardziej racjonalny z ekonomicznego punktu widzenia).
  • Serwis wyspecjalizowany versus ogólnodostępny rynek – niektóre z przedsięwzięć social lending koncentrują się na wybranym typie potrzeb (przykładem może być wspomniany fynanz.com – serwis poświęcony pożyczkom studenckim), podczas gdy inne stawiają sobie bardziej ogólne zadanie służenia ogółowi pożyczkodawców i pożyczkobiorców. Specjalizacja może mieć również inny wymiar, polegający na ograniczeniu grona użytkowników (np. do rodziny i przyjaciół – Virgin Money, czyli dawniej CircleLending). Możliwe jest także jeszcze węższe zakreślenie docelowej niszy – przykładem GreenNote (pożyczki studenckie w ramach krewnych i znajomych).
  • Tworzenie społeczności versus anonimowy rynek – umożliwienie użytkownikom łączenia się w grupy jest krokiem, który pozwala zmienić oblicze serwisu social lending. Staje się on miejscem, gdzie nie tylko pozyskuje się kapitał finansowy, ale również kapitał społeczny w postaci nowych znajomości czy rekomendacji.

Specjalizacja może przybrać także inną formę. Dziś widać już zalążki przynajmniej kilku kierunków:

  • Społecznościowego – nastawionego na tworzenie wokół serwisu spójnych grup użytkowników dzielących podobny status społeczny lub zainteresowania.
  • Filantropijnego – z akcentem na pomoc pożyczkobiorcom z krajów Trzeciego Świata lub segmentom miejscowego rynku, które zostały wykluczone z dostępu do usług bankowych z powodu braku odpowiednich dochodów lub złej historii kredytowej.
  • Inwestycyjnego – gdzie podstawowe znaczenie będzie miała jakoś mechanizmów minimalizacji ryzyka kredytowego oraz płynność rynku. Niewykluczone jest również powstanie wtórnych rynków pożyczek P2P, co otwierałoby drogę do tworzenia kolejnych innowacji finansowych (np. sekurytyzacji pożyczek?).

Bottom line

Niezależnie od dalszych losów modelu social lending należy z uwagą śledzić rozwój internetowych rynków, które udowodniły już że mogą stanowić istotne zagrożenie dla pozycji dzisiejszych banków. Siła tej innowacji leży bowiem nie tylko w uproszczeniu schematu działania rynku prywatnych pożyczek (poprzez eliminację bankowych pośredników), ale również w możliwości wypełnienia szeregu luk w ofercie współczesnych instytucji finansowych. Pożyczkodawcy poszukujący etycznej formy spożytkowania swoich nadwyżek, oczekujący bezpośredniego kontaktu z pożyczkobiorcą, pragnący przyczynić się chociażby w minimalnym stopniu do pozytywnych przemian o charakterze globalnym, będą kierować się na elektroniczne rynki, które obiecują ponowne ?uczłowieczenie” bankowości.

6 przemyśleń nt. „Social lending niejedno ma imię”

  1. serwisy social lending nie sa już nowością, wiele osób słyszało o takim systemie pożyczek i nie jedna osoba juz skorzystała z takiej formy pożyczki P2P. Gdy przyjrzałam się bliżej wszystkim serwisom mogę stwierdzić że pionierem jest serwis http://www.kokos.pl ciągle coś udoskonala, stosunkowo ma mało problemów w porównaniu z innymi serwisami social lending i ciągle sie tam coś dzieje, codziennie przybywa użytkowników i aukcji, statystyki też ma niezłe, wiec jak miałabym skorzystać z systemu social lending na pewno wybrałabym kokosa.

  2. Kokos faktycznie wygląda na najbardziej płynny z działających w Polsce rynków, ale konkurencja nie śpi 😉 Moim zdaniem kokos postawił na prostotę działania (np. nie ma pośredniego „konta” – pożyczka spłacana jest od razu na konto bankowe), a Monetto na bezpieczeństwo (więcej zabezpieczeń, wielostopniowa weryfikacja). Finansowo to trochę inna bajka – wszystko „na słowo honoru” no i rynek niezbyt płynny. Czas pokaże, który model sprawdzi się u nas najlepiej…

  3. Każdy z serwisów ma swoje zalety, choć zgodzę się że finansowo.pl wypada bardzo blado do pozostałych. Dobrze że jest konkurencja w takim systemie social lending, motywuje to te serwisy do ciągłego udoskonalania, a co za tym idzie większe zadowolenie użytkowników. Co do kokos.pl to rzeczywiście między innymi przyciągneła mnie jego prostota działania.

  4. Joaśka nie ma wiele racji. Kokos za wolno się rozwija, a jego graficzna wizja przeszkadza w osiągnięciu minimum oczekiwanej przez użytkowników funkcjonalności. Kokos (podobnie jak monetto) jest drogim pośrednikiem, który tak naprawdę niewiele oferuje (jest „dziwna” współpraca z allegro.pl i praktyczne „wymuszenie” windykacji przez współpracującą z nimi firmę CROSS). Wg mnie najciekawiej z trójki serwisów: finansowo.pl, kokos.pl i monetto.pl najlepiej w tym momencie wygląda http://finansowo.pl/, które nie wchodzi z buciorami w relacje między użytkownikami i nie pobiera opłat.

    Zapraszam na mój blog o social lending w Polsce http://social-lending.org.pl/

  5. Asaelu interesujący blog – linkuję go natychmiast 🙂
    Co do wyższości finansowo.pl – bardzo podoba mi się nacisk na „społeczną wiarygodność” (foto w profilu, linki do profili w serwisach społecznościowych itp.). Niestety nie mam do tej pory osobistych doświadczeń jako inwestor na finansowo (tylko kokos i monetto), więc trudno o głębszą opinię. Na pewno finansowo zmierza w inną stronę niż pozostali a z różnorodności wypada tylko się cieszyć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *