Pierwszy bankowy serwis social lending – Caja Navarra

caja_navarraO serwisach social lending mówi się z reguły jako o alternatywie wobec tradycyjnych bankowych produktów. W końcu przewodnim hasłem pierwszych rynków pożyczek było „pozbyć się pośrednika”. Pożyczki społecznościowe nie muszą jednak być traktowane jako substytut bankowej oferty – najnowszy dowód wspierający ten pogląd pochodzi z Hiszpanii.

Hiszpański bank Caja Navarra uruchomił niedawno własny serwis pożyczek społecznościowych. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy w schemacie P2P lending pojawia się bank. Do tej pory jednak tradycyjne instytucje finansowe albo pełniły rolę czysto techniczną (jak unie kredytowe w amerykańskim oddziale Zopa), albo, w modelu który nazwać możnaby „mieszanym”, były dodatkowym źródłem finansowania prywatnych pożyczek (jak we omawianym na blogu Prodigy). Przedsięwzięcie Caja Navarra, w porównaniu z nieśmiałymi próbami banków z innych stron świata, to prawdziwy skok na głęboką wodę. Rynek społecznościowych pożyczek promowany jest na stronie głównej banku i ma stanowić integralny element jego oferty.

Obywatelska bankowość

Dlaczego akurat Caja Navarra jako pierwszy na świecie bank zdecydował się na tak śmiały krok? Wystarczy bliżej zapoznać się z profilem działalności CAN, by zrozumieć, że nie jest to przypadek. Po pierwsze jest to bank oszczędnościowy. W hiszpańskim systemie bankowym ten typ organizacji charakteryzuje się nakierowaniem na działalność społeczną i ma formę prawną prywatnej fundacji pożytku publicznego, w odróżnieniu od banków komercyjnych, dla których priorytetem jest zysk.

Po drugie jest to instytucja świadomie ukierunkowana na tworzenie innowacji. Caja Navarro posiada wydzielony team odpowiedzialny za wdrażanie idei, którą nazwano „civic banking”. Obywatelska bankowość polega na włączeniu klientów w działania banku na rzecz społeczności. Banki oszczędnościowe przeznaczają część wypracowanego zysku na różnego rodzaju przedsięwzięcia przynoszące korzyści otoczeniu. W Caja Navarra klienci mogą decydować, na jakie cele wydane zostaną wypracowane środki finansowe. Program ten nazwano „You Choose, You Decide” i jest on fundamentem filozofii bankowości obywatelskiej.

Nietypowe jest także podejście banku do zagadnienia roli placówki bankowej. Tzw. canchas służą nie tylko do kontaktu z doradcami, ale są również miejscem, gdzie można skorzystać z Internetu, poczytać przy kawie książki, a także być uczestnikiem różnego rodzaju wydarzeń (przedstawień dla dzieci, klubów dyskusyjnych itp.).

Zainteresowanym ideą obywatelskiej bankowości polecam przejrzenie prezentacji banku, w której pojawia się sporo interesujących szczegółów (np. dotyczących kosztów działania tak nietypowych placówek).

Bottom line: P2P w banku – piąte koło u wozu?

Niejeden bank na świecie rozważał stworzenie własnego serwisu social lending. Przykładem z polskiego podwórka może być mBank, który podobno przymierzał się do takiej decyzji na przełomie lat 2007/2008. Osobiście jestem wobec takich pomysłów bardzo sceptyczny. W szczególności obawiałbym się wpływu społecznościowego przedsięwzięcia na reputację instytucji. Wszelkiego rodzaju kłopoty z solidnością prywatnych pożyczkobiorców mogłyby rzucać cień na bank jako miejsce, w którym priorytetem jest bezpieczeństwo środków klientów. Oczywiście można powiedzieć, że „klienci powinni być świadomi ryzyka” oraz że „pożyczka P2P to nie bankowy depozyt”, ale przykład inwestujących w TFI (gdzie banki były przecież tylko dystrybutorami) pokazuje, że klient często zapomina o ryzyku, a potem wini za straty „złe banki”.

Znacznie mniej ryzykownym modelem byłoby, moim zdaniem, stworzenie osobnego podmiotu, który miałby finansowe, techniczne i organizacyjne wsparcie bankowej „matki”, ale samodzielnie pracowałby na własną markę, nie podpierając się reputacją swojego stwórcy.

Mimo tych wątpliwości wydaje mi się, że rynek prywatnych pożyczek może być dobrym uzupełnieniem bankowej oferty. Caja Navarro jest tego doskonałym, ale bardzo specyficznym przykładem – idea bezpośrednich pożyczek doskonale wpasowuje się w strategię tej instytucji i jest dopełnieniem misji, jaką bank chce pełnić w otoczeniu. Wiele zależy teraz od tego, czy bank będzie aktywnie promować nowość wśród swoich klientów oraz jak poradzi sobie z typowymi problemami trapiącymi rynki prywatnych pożyczek. Rozpoznawalna marka i bankowe zaplecze nie stanowią w tym przypadku recepty na sukces, zwłaszcza, że na hiszpańskim rynku social lennding są już obecni inni, bardziej doświadczeni gracze.

Niestety w polskich realiach na próżno szukać instytucji, którą dałoby się porównać pod względem wizji z hiszpańskim bohaterem dzisiejszego wpisu. Niby mamy instytucje „działające nie dla zysku”, ale wizja np. SKOK-ów masowo wspierających organizacje pozarządowe jakoś nie mieści mi się w głowie 😉 Wypada mieć nadzieję, że to tylko kwestia dojrzałości rynku i klientów. Być może kiedyś grupa osób, którym nie jest obojętne gdzie trafiają ich oszczędności, będzie na tyle liczna, że etyczna bankowość nie będzie tylko pustym hasłem.

Jedno przemyślenie nt. „Pierwszy bankowy serwis social lending – Caja Navarra”

  1. Nie do końca rozumiem, dlaczego miałyby nie wykorzystywać renomy spółki-matki? Przecież zmniejsza to znacznie koszty marketingu. Jeżeli chodzi o pożyczki, myślę że rozwiną sie własnie w kierunku pozyczek internetowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *